|
Jak było? Fajnie było. A kto nie był – niech żałuje aż do przyszłego roku.
Przybywających do Stacji Turystycznej ORLE wita kolorowy banner informujący, że to już 10 lat Towarzystwo Izerskie służy Górom Izerskim i ma się całkiem dobrze.
Dopilnowaliśmy prawie wszystkich elementów programu i nawet jakoś ułożyliśmy się z Duchem Gór w sprawie pogody – śniegiem nie sypnął, chociaż aby się rozgrzać, trzeba było łyknąć herbaty albo przelecieć się po uroczych jak zwykle okolicznych szlakach.
Goście dopisali (na przyjaciół zawsze możemy liczyć). A ci, którzy z różnych względów nie dotarli mogą obejrzeć imprezę na fotografiach w naszej galerii. Z pomocą kijków Nordic Walking dotarł do Orla Burmistrz Szklarskiej Poręby – Arkadiusz Wichniak, co odnotowujemy ze szczególną przyjemnością. Przybyli również nasi partnerzy majówkowi – właściciele na Gospodzie Granicznej BOMBAJ i jak zwykle zabiegany radny miejski, reprezentujący Dom Carla i Gerarda Hauptmannów – Przemysław Wiater, doktor nauk historycznych i zacny regionalista. Przybycie to tym cenniejsze, że jakimś sposobem zaopatrzył nas w rzutnik multimedialny do zorganizowania prezentacji przez kolejnego gościa - Romana Karpasa, współautora i wydawcy czeskojęzycznej monografii „Izerskie hory”. Waldek Koczewski musiał wcześniej przyjechać z Wrocławia, ponieważ jeszcze w nocy z piątku na sobotę montował swoją wystawę fotografii „Okna Jizerki”. Nie sposób nie wspomnieć odwiedzin Państwa Buchaniewiczów z Wrocławia, prowadzących szkoły fotografii, z którymi uzgodniliśmy wspólne przedsięwzięcia na ORLU. No i oczywiście nasza impreza miała wymiar międzynarodowy ponieważ całą kupą przybyli z Jizerki nasi Przyjaciele z z kustoszem tamtejszego muzeum. Wielu innych gości zapewne rozpoznacie Państwo na zdjęciach, których autorem jest m. in. Andrzej Woźniak, Prezes Stowarzyszenia Promocji i Rozwoju Pogórza i Gór Izerskich z Rębiszowa. Rozpoczęliśmy zgodnie z programem rano, wydając worki i rękawice na zbieranie pozimowych śmieci na leśnych szlakach i duktach. Jak to zwykle bywa, ilość śmiecących jest większa od ilości sprzątających. Chwała zatem wielka wszystkim, którzy idąc od Bombaju, Chatki Górzystów i ORLA napełnili worki śmieciem wszelakim. Gromkie gwizdy dla brudasów. Fuj. A po obowiązkach były już tylko przyjemności - otwarciem cudnej wystawy kilkudziesięciu fotografii okien w domach czeskiej Jizerki., wykonanych w latach 2008 – 2010. A ponieważ Waldek jest fotografikiem, muzykiem i …poetycką duszą, poczytajcie co zamieścił w „katalogu” wystawy. „- Po co jest okno Panie Mateju? - No jak to po co? Okno to okno. Światło daje do wnętrza. Świeże powietrze wpuszcza. Świat widać przez okno. I sąsiada, albo sąsiadkę – co robi, z kim gada. W oknie się świeci – znaczy gospodarz w domu. Listonosz może list przez okno podać. Ale tylko na wsi, bo w mieście to już nawet do pierwszego pietra nie dosięgnie. W mieście w ogóle wszystkie okna podobne. Za to na wsi, każde inne…”. I taka jest ta wystawa warta obejrzenia na ORLU (do lipca!!!). Bo później jedzie w świat. Całkiem, ale to całkiem niespodziewanie wyszło też, że mamy 8 maja, i że właśnie imieniny obchodzi Prezes STANISŁAW. Laudacje i przemowy były. Piosenki okolicznościowe takoż. Upominki się znalazły a wśród nich reprint(?) mapy Śląska tak starej, że nawet Duch Gór poproszony o konsultacje, drapał się po rozczochranej głowie. Ale wiedział. Za to dostał podwójną porcję jabłecznika pieczonego w kuchni na ORLU. Oblizywanie palców słychać było do wieczora. Roman Karpas, współautor i wydawca I tomu monografii „Izerskie hory”, przez dwie godziny prezentował licznie zgromadzonym w świetlicy część wiedzy zawartej w blisko 600 stronicowej pracy, ilustrowanej zdjęciami miejsc, które niejednemu dech w piersiach zaparły. Były to głównie polonica. I oczywiście rozmawialiśmy o możliwościach polskiego wydania. Tajemnic kuchni się nie zdradza, ale wydaje się, że nasze wspólne pomysły idą w dobrą stronę. Póki co, można poszperać w Internecie, kupić i zagłębić się w pięknie Gór Izerskich. O wieczornej biesiadzie nie będę za dużo pisał. Kto nie dotarł – niech żałuje. I ja tam byłem. Miód i…. piłem!!! O dziwo, w niedzielę też znaleźli się chętni do zapełnienia worków na śmieci. Chociaż nie w ilości zmuszającej do zakupu dodatkowych worków i rękawic. Ale zawsze coś. Koło Gospody Granicznej BOMBAJ Gospodarze przyjęli gości ogniskiem i poczęstunkiem palce lizać. Była tez gawęda o Kolei Izerskiej. Jej historii i bojach bezkrwawych - na szczęście. Kolejna Majówka za rok. Do miłego.
galeria |