Po biegaczach
narciarskich regularnie uczestniczących w Biegach Piastów i rowerzystach górskich,
piękno i unikalne warunki klimatu Gór Izerskich między Jakuszycami a Halą
Izerską odkryli dla siebie maszerzy. Maszer - któż to taki?
Trzeba kochać psy, a przede wszystkim psy ras północnych. Sama miłość do czworonogów w tym sporcie nie wystarcza, psy trzeba rozumieć. Zwłaszcza w śnieżnych warunkach na wielokilometrowych przestrzeniach.
Cechy wspólne
Cóż
takiego jest w tych akurat rasach psów, co odróżnia je zdecydowanie od innych
i powoduje, że uczestniczą w wyścigach zaprzęgowych? Przede wszystkim to olbrzymia
praca hodowlana, trwająca nie ostatnie parędziesiąt - a parę tysięcy lat,
która ukształtowała psa doskonale przystosowanego do warunków dalekiej północy,
w których musiał żyć i pracować u boku człowieka. Wyprowadzone od wilka, zachowujące
nadal wiele jego atawistycznych cech, psy ras północnych posiadają wiele prostych
do zaobserwowania, wspólnych bez względu na rasę cech. Zwarta, proporcjonalna
budowa ciała, nieduże szpiczaste uszy, puszysta kita ogona i sierść, składająca
się z gęstego, wełnistego podszerstka i grubych włosów okrywowych, to wyraźne
przystosowania do surowego klimatu. Instynkt łowiecki, rosnące bardzo szybko,
obdarzone wilczym apetytem szczenięta, upodobanie do diety bogatej w mięso
i tłuszcz, życie w ściśle przestrzeganej hierarchii stadnej czy chóralne wycie
łączy wszystkie te rasy z wilkiem. Z kolei łagodność w stosunku do ludzi i
brak agresji, nawet w stosunku do obcych - to już wynik eskimoskiej hodowli,
zakładającej, że życie myśliwego - koczownika było i tak zbyt ciężkie, by
problemem miał być jeszcze gryzący pies.
SYBERIAN HUSKY - to najmniejszy i najlżejszy, a jednocześnie najszybszy z psów ras północnych. Wyhodowany przez zamieszkujących północno-wschodnią Syberię Czukczów husky swą nazwę zawdzięcza ochrypłemu głosowi (ochrypły to husky po esklmosku). Późniejsza kariera syberianów na trasach wyścigów zaprzęgowych, i ich niezwykła popularność jako bardzo szybkich, niedużych, niewymagających psów spowodowała tak wielką popularyzację ich nazwy, że dziś określenie husky jest dla wielu synonimem psa ciągnącego sanie, bez względu na rasę, Syberian husky, ważący około 17-25 kg, może być umaszczony od czystej bieli, poprzez odcienie szarości i brązów, rady, do głębokiej czerni. Nowicjuszy wpatrujących się w syberiany zaskakują ich niebieskie oczy - obydwa lub tylko jedno. Żywiołowość tych psów, ich spontaniczność i niesamowita chęć do biegu, będąca od zawsze ich główną zaletą dziś, gdy husky często trafia do mieszkań w blokach, jest dla nowych właścicieli nie lada problemem. Szybkość i wytrzymałość dobrze wytrenowanego, dużego zaprzęgu husky budziła podziw już od czasów, gdy woziły one pocztę. Odległość 130 km pokonywały w 6-7 godzin i to w terenie pozbawionym bitych dróg! To do dziś nie lada wyczyn. Husky zdominowały świat sprintów.
SAMOJED - śnieżnobiały, puchaty pies średniej wielkości urzeka swą urodą i wesołym usposobieniem. Hodowany w okolicach Morza Karskiego na północy Syberii przez plemiona Nieńców, zwanych także Samojedami był traktowany wręcz jak członek koczowniczej rodziny i często wpuszczany do jurt, do dziś uwielbia towarzystwo człowieka. Pracujący w niewielkim zaprzęgu, ważący 25-30 kg samojed nie był nigdy urodzonym sprinterem- jego siła zawsze leżała w wytrzymałości. To właśnie na tych psach norweski podróżnik Fridtjöf Nansen zdobył Biegun Północny. Dziś zrównoważony, wytrzymały samojed często z powodzeniem szuka swego miejsca na wyścigach średniodystansowych.
Husky znaczy ochrypły
Są i psie różnice. Światowa federacja rozróżnia cztery rasy - syberian hysky, alaskan malamut, pies grenlandzki i samojed. To, co różni cztery rasy psów, to izolacja geograficzna miejsc ich pochodzenia, a potem wyraźne różnice w wyglądzie zewnętrznym, typie wykonywanej pracy i szczegółach charakteru.
Z ras psów północnych buduje się zaprzęg. Z podziałem na dwie
kategorie - w pierwszej wszystkie cztery rasy, w drugiej - bez syberianów
husky. Do tego dochodzą klasy, w zależności od ilości psów w zaprzęgu. I tak
- w klasie O (open) musi być co najmniej 9 psów, w klasie A - 6 do 8 psów,
w B - 4-6, zaś w C - 2 do 4 psów w podziale na kategorie.
Na końcu zaprzęgu umiejscowione są sanie i człowiek, właśnie maszer. No i
wyznaczona odległość do pokonania. W mistrzostwach Europy przyjęto, że 9-20
kilometrów to sprinty. I tak przez trzy kolejne dni. Czasy są sumowane, żeby
nie było przypadku. Po tygodniu czterdzieści kilometrów. To już długi dystans.
I też przez trzy dni. I nieważne, że trzeciego dnia skrócono dystans do 31
km, bo słońce przygrzało i spod śniegu „wyszły tory” dawnej kolei izerskiej.
Swoje przebiec trzeba. Wygrywa maszer z najkrótszym czasem łącznym. Niby proste.
Rozpędzony na starcie zaprzęg osiąga prędkość 50 kilometrów na godzinę. Bywa, że maszer musi podbiec razem z zaprzęgiem. Wtedy najbardziej widać, że maszer nie jest poganiaczem. Nikt nie używa słowa „poganiacz”. Bo i jak, skoro bywa, że zbuntowanego albo kontuzjowanego psa maszer musi wepchnąć do kosza, obowiązkowego na saniach.
Czy psie zaprzęgi to już sport czy może hobby? Niemieccy mistrzowie Christof Diehl i Angelika Merkel twierdzą, że coś więcej.
![]() |
| Christof Diehl i Angelika Merkel potwierdzili swą klasę zdobywając tytuły mistrzów Europy |
- To styl życia - potwierdzają zgodnie. Urlop planują zawsze
zimą, oczywiście ze względu na starty zaprzęgów. Ona jest farmaceutką, pracuje
w aptece, on inżynierem sprzętu medycznego. Trenowali już od września. Najpierw
z wózkami czterokołowymi, potem, gdy spadł śnieg, przestawili zaprzęg na sanie.
Takie treningi odbywają się 4-5 razy w tygodniu, zaczynają się od trzech kilometrów,
by dojść do dwudziestu w grudniu. Aby przyjechać i wystartować w Jakuszycach,
musieli najpierw udowodnić, że u siebie są najlepsi. Iście „amerykańskie”
kwalifikacje. Góry Izerskie znają z treningów 1999 roku, pamiętają, że było
tu wtedy bardzo zimno i zupełnie inaczej niż dzisiaj.
Rozmowę przerywa niepokój w stadzie. Na widok obcych psów, do tej pory spokojnie
odpoczywające na śniegu husky, dają popis wycia. Stado nie akceptuje obcych.
Niemcy dominują w psich zaprzęgach. W tym kraju zarejestrowano
2 tysiące zawodników. Kto znajdzie sponsorów, ten się liczy.
- Jakoś nam się udaje - mówi Christof - bo oprócz zaprzęgów mamy jeszcze hodowlę
psów rasy husky. Na dziś to 47 psów.
W tysiące można liczyć także maszerów w Austrii, Włoszech czy Francji. W Polsce działa od roku 1998 Polska Federacja Sportu Zaprzęgowego Psów Ras Północnych. Składa się z 13 klubów sportu psich zaprzęgów i zrzesza ponad 120 zawodników z terenu całego kraju. Polska jako członek World Sleddog Association należy do światowego ruchu organizacji zaprzęgowych.
Sukcesy polskich zawodników, na czele z tytułem mistrza świata
wywalczonym przed trzema laty przez Andrzeja Wilczopolskiego w
austriackim
Teilnehmenteil, pozwoliły Polsce pretendować do roli organizatorów imprez
najwyższej rangi. Wilczopolski był w Jakuszycach bezkonkurencyjny w swojej
klasie.
Andrzej Wilczopolski także potwierdza, że jego przypadek to
również hobby, które przeszło w sport. Zaczęło się w 1991 roku, gdy nabył
pierwszego alaskana malamuta o imieniu Nanuk. Obserwując zachodnich maszerów
zrozumiał, że malamuty są silne ale nie za szybkie do wyścigów. W końcu przesiadł
się na psy grenlandzkie - i szybkie, i silne. W dobrej hodowli niemieckiej
u Carmen Korr nabył suczkę grenlanda. Później doświadczona Niemka poleciła
mu psa z hodowli francuskiej, psów dobrze biegających. Ważna była klasa tego
psa. Był wart tyle, co cały zaprzęg czeskich grenlandów, ale z innej linii
hodowlanej. Dziś, gdy Czesi i Słowacy obserwują zaprzęg Wilczopolskiego w
akcji, komentują z niedowierzaniem, że to neni możni, by takie grenlandy tak
rychle biegali - śmieje sie Wilczopolski. A jednak!
Należy przy tym pamiętać, że grenlandy to psy o trudnym charakterze, dążące
do przejęcia dominacji w stadzie.
- Psy trzeba po prostu kochać - mówi - bo mają taką psychikę, że im bardziej
się je kocha, tym bardziej odwzajemniają te uczucia na trasie wyścigu.
Po trzech latach rozmów z Ministerstwem Edukacji i Sportu,
zgromadzono wszystkie dokumenty, by wyścigi psich zaprzęgów uznać za oficjalną
dyscyplinę sportową. Minister Krystyna Łybacka zapewniła maszerów, że tak
się stanie. Wpłynęła na to coraz większa popularność sportu zaprzęgowego w
Polsce, skłania również władze sportowe Federacji do coraz poważniejszego
patrzenia na psie zaprzęgi jako nową dyscyplinę sportową, bardzo widowiskową.
Kto wie, może nawet olimpijską?
By wyścigi zaprzęgów pojawiły się na zimowych igrzyskach, droga jeszcze daleka.
Christof Diehl szacuje ją na 5-10 lat. Ale starania trwają.
ALASKAN MALAMUTE - nazwa psa mówi wszystko. Alaska jako miejsce pochodzenia, a plemię Malemuthów jako twórcy rasy. Malamut to najokazalszy i najsilniejszy spośród psów zaprzęgowych. Mierzący sześćdziesiąt parę cm w kłębie i ważący 35 - 45 kg pies budzi podziw i respekt już przy pierwszym kontakcie. Wilczaste bądź czarne umaszczenie z charakterystyczną jaśniejszą maską na pysku, brązowe oczy, łagodność wynikająca z pewności siebie i wiary we własną siłę. Malamut stworzony przez alaskańskich Eskimosów był bardzo twardym i wytrzymałym zwierzęciem Przystosowany do pracy bez względu na pogodę, bezcenny, gdy liczyła się siła psa i pewność dotarcia do miejsca, a nie czas przejazdu. Urodzony awanturnik w kontaktach z innymi psami, w okresie krótkiego arktycznego lata często sam musiał dbać o swe pożywienie szwendając się i polując w okolicach własnej wioski. Przełomowa dla rasy okazała się gorączka złota z końca XIX wieku. Wtedy te silne psy były masowo kupowane do pracy przez białych poszukiwaczy, a potem krzyżowane z różnymi zwierzętami przywożonymi z głębi kontynentu, Przed zupełnym zniknięciem malamutów w postaci, którą znamy je dziś, uchroniła je praca amerykańskich kynologów w pierwszej połowie XX w. Po debiucie syberian husky na kontynencie amerykańskim w 1908 roku, rola alaskan malamuta jako psa wyścigowego praktycznie zanikła. Ich olbrzymią siłę zaczęto wykorzystywać organizując próby uciągu, które dziś są odrębną dyscypliną sportu.
PSY GRENLANDZKIE - do dnia dzisiejszego ostatnie północne psy zaprzęgowe, które nadal są hodowane przez Eskimosów w czystości rasy. Zaś jedynym kryterium tak rozumianej hodowli jest wciąż przydatność do pracy w zaprzęgu. Sprzyja temu izolacja Grenlandii i bardzo mała ingerencja dzisiejsze] cywilizacji w jej przyrodę i życie mieszkańców. Średniej wielkości szpic, o mocnej, suchej budowie, maści mogącej przybierać wszelkie odcienie łącznie z ,,łaciatością”, to najkrótsza wizytówka grenlanda. Te psy mają wszelkie predyspozycje, by biec prawie tak szybko jak syberyjski husky, i pracować tak ciężko, jak alaskański małamut. Czyżby doskonały kompromis użytkowości, stworzony przez grenlandzkich Eskimosów na rzecz obcych im przecież wyścigów? Tak, gdyby nie jeden szczegół - ten pies, ze względu na niedawne „udomowienie” w naszym rozumieniu, wciąż jest zwierzęciem jeśli nie półdzikim, to bardzo niezależnym. Tu najpełniej widać atawistyczne podporządkowanie się zasadom hierarchii wilczej sfory. Tu naprawdę potrzeba olbrzymiej wiedzy i doświadczenia, by z tej sfory stworzyć pracujący, zgrany zaprzęg. Biorą się więc za to jak na razie tylko najlepsi maszerzy.
Na Igrzyskach Olimpijskich w Nagano odbył się pokaz psich zaprzęgów - dodaje Andrzej Wilczopolski. Jaki będzie finał trudno dziś powiedzieć, należy ujednolicić przepisy, choćby z rasami psów. Dziś biegają psy rasowe i nierasowe, więc trzeba wprowadzić szczegółowe regulaminy.
Przystanek Alaska
Góry Izerskie dla psich zaprzęgów zostały odkryte kilka lat
temu przez Marię Czerwińską. Dziś już się nie ściga, prowadzi tzw. dogoterapię,
ale tu była pierwsza. Ściągnęła w Izery pierwszych zaprzęgowców z Niemiec
i wkrótce potem nastąpił konflikt. Zaczęto jeździć i niszczyć trasy, które
Julian Gozdowski i Stowarzyszenie „Bieg Piastów” z trudem przygotowywało dla
narciarzy biegowych.
Minęło kilka lat i po konflikcie nie ma śladu. Obie strony współpracują zgodnie,
co podkreślano komplementując się wzajemnie na uroczystości zakończenia Mistrzostw
Europy, wspólnie ustalają trasy, by były urozmaicone i zyskało na tym widowisko,
i wreszcie - co jest najważniejsze - coraz liczniej przyjeżdżają tu kibice.
Walor Jakuszyc dostrzegają także władze Szklarskiej Poręby, dla których impreza
tej rangi to znakomita promocja regionu. Głośno mówiło się podczas zawodów
o zorganizowaniu tu nawet mistrzostw świata. W przyszłym roku odbędą się we
Włoszech, ale za kolejne cztery lata, kto wie?
![]() |
Odpoczynek po biegu - przystanek
Alaska? |
Bernd Keusemann, prezes World Sleddog Association twierdził, że Polska zawodami w Górach Izerskich poszła wysoko do góry. Zawodnicy wyjechali stąd bardzo zadowoleni i - jak zapewnia Andrzej Wilczopolski - na hasło „Jakuszyce” ściągać tu będzie cała Europa zaprzęgowców, i nie tylko.A warto pamiętać, że osobnymi dyscyplinami z udziałem psów są skijoring i pulka. W obu tych dyscyplinach zawodnik biegnie na nartach - albo przypięty bezpośrednio do psa (skijoring), albo przypięty do niewielkiego toboganu ciągniętego przez psa (pulka).
Gdy w dolinach Świeradowa czy Szklarskiej Poręby dawno już
nie było zimy, tu na wysokości 900 m n.p.m., na Polanach Jakuszyckiej i Izerskiej
królują śnieg, wiatr i przestrzeń. Jak w Anchorage czy Whitehorse na Alasce
- głównym miejscu spotkań i rywalizacji maszerów. Okazuje się, że i my możemy
mieć swój „przystanek Alaska”, z bohaterami powieści Londona i Curwooda w
tle.
Przegląd Lubański
kwiecień 2003
Janusz Skowroński
Opis ras psów - na podstawie materiałów Polskiej Federacji Sportu Zaprzęgowego Psów Ras Północnych.